środa, 11 lipca 2012

Rozdział 5


W domu Johna panowała wszechobecna cisza. On sam czytał kupioną dzisiaj rano gazetę, a Ivy siedziała na górze od momentu powrotu ze spotkania z Harrym.
Mężczyzna nie mógł znieść tego, że tak naprawdę nie wie, co się wydarzyło. Myślał, że jak tylko szatynka pojawi się w drzwiach, zacznie mu wszystko opowiadać, jednak mylił się. Od razu pobiegła na górę i pomimo tego, że powiedział jej, że obiad będzie za dziesięć minut, nie zjawiła się. Zastanawiał się, czy nie zanieść jej posiłku na górę a przy tym nie zaczepić tematu Harrego, jednak odrzucił ten pomysł. Nastolatki nie lubią jak się na nie naciska. Jak będzie chciała to powie, a John był pewny, że nastąpi to dość szybko, bo Ivy była dość wylewną osobą. Gdy tylko ją coś droczyło, prosiła o to, żeby jej doradzić.
Grobową ciszę przerwał dźwięk dzwonka telefonu dochodzącego z  jego kieszeni. Pospiesznie wyciągnął komórkę i spojrzał na wyświetlacz. Jamie. Nadusił zieloną słuchawkę i przyłożył aparat do ucha.
 Ivy nie mogła uwierzyć, że ponownie zgodziła się na coś, czego nie chciała. Ale właśnie taka była. Miała zero asertywności, co uważała za swoją największą wadę. No, ale co zrobić. Klamka zapadła. Jeszcze rano mogła się wycofać, ale nie teraz. John na nią liczył…
 No właśnie John. Przecież miał mieć dzisiaj to spotkanie z klientem, od którego zależał jego awans! A ona nie zapytała nawet o to, jak poszło! No jasne, bo jak zwykle zamartwiała się tylko o siebie i swoje problemy.
 Wstała i szybkim krokiem ruszyła do schodów. Schodząc po nich usłyszała, jak jej wujek rozmawia z kimś przez telefon. Postanowiła iść ciszej. Zanim jeszcze pojawiła się na polu widzenia mężczyzny, chcąc nie chcąc usłyszała kawałek jego rozmowy.
  -Tak… Jest okey… to znaczy tak mi wydaję…A co z tobą? Czyli jeszcze nie najgorzej? – zaśmiał się.
 Ciekawość przerosła Ivy i szybkim krokiem pojawiła się w salonie.
 John widząc, że stoi tuż obok niego, zrobił zaniepokojoną minę.
  -Wiesz, ja muszę już kończyć… No okey, jeszcze kiedyś zadzwonię… Pa.
Mężczyzna schował telefon do kieszeni i spojrzał na dziewczynę.
Szatynka uniosła jedną brew. Komórka Johna była tak głośna, że głos po drugiej stronie było słychać praktycznie tak samo, jak jego. Dziewczyna skądś znała ten głos… Tylko skąd?
Zastanowiła się jeszcze przez chwilę. I nagle ją oświeciło.
  -Czy to była moja mama? – zapytała wprost.
  -Ehm… tak. – odpowiedział nie patrząc na nią.
 Coś tu kręcił, szatynka wiedziała to na sto procent. Zawsze to wyczuwała.
  -To dlaczego mi jej nie dałeś do telefonu? Skoro już dzwoniła mogłam z nią porozmawiać. – zauważyła. – I dlaczego pytałeś, co z nią?
John zmarszczył brwi. Nie wiedział, co powiedzieć. Na pewno nie prawdę, Ivy miała się jej dowiedzieć we właściwym czasie, czyli jeszcze nie teraz. Zdecydowanie nie teraz.
  -Bo była przeziębiona. – mruknął. – Ale nie martw się, już jest wszystko w porządku. – dodał.
Miał nadzieję, że brązowowłosa zadowoli się taką odpowiedzią. Jednak nie odpuściła.
  -To dlaczego, jak dzwoniłam do niej wcześniej, nie powiedziała mi tego?
John wziął głęboki oddech.
  -Nie chciała, żebyś się martwiła. – uśmiechnął się delikatnie.
Ivy ledwo zauważalnie pokiwała głową.
Tak, to mogło składać się w logiczną całość.
Postanowiła nie drążyć już tego wątku, a poruszyć ten, dla którego naprawdę tu przyszła.
  -I co z tym awansem? – zapytała.
Johnowi bardzo odpowiadała zmiana tematu. Od razu się rozluźnił.
  -No cóż… nie udało się… - wymamrotał.
  -Przykro mi.
Mężczyzna posłał jej ciepły uśmiech.
  -A mi nie.
Ivy uniosła jedną brew. Zwykle normalnie ludzie cieszą się z tego, że dostaną podwyżkę. Jednak tym razem było inaczej.
Widząc zdezorientowanie na twarzy szatynki, mężczyzna zaczął tłumaczyć.
  -Bo gdybym dostał awans, cały dzień musiałbym przesiadywać w pracy, bo wtedy do moich obowiązków należałoby nadzorowanie inny pracowników na obu zmianach. Na tej od szóstej do czternastej i od czternastej do dwudziestej drugiej. – westchnął. – Więc w sumie dobrze wyszło. Fakt miałbym wtedy dwa razy większą wypłatę, ale nie mógłbym sobie pospać, a chyba zauważyłaś jak bardzo to lubię. – wyszczerzył się.
 Przewróciła teatralne oczami, ale już po chwili również się uśmiechnęła.
Oj, zauważyła. John trzy razy w tygodniu ma popołudniową zmianę, więc właśnie wtedy śpi tak długo, na ile to możliwe.
  -Zapomniałem ci powiedzieć, jak byłaś u Harrego, Amy przyszła i pytała o ciebie. Mówiła, że jak tylko wrócisz masz do nie oddzwonić. – powiedziała John, po czym usiadł na kanapie i zaczął czytać gazetę.
 Szatynka szybkim krokiem udała się do swojego pokoju, po czym chwyciła telefon i wybrała numer koleżanki.
 Odebrała już po pierwszym sygnale.
  -Halo?
  -Cześć Amy.
  -O, Ivy! Byłam dziś u ciebie, ale twój wujek powiedział mi, że jesteś na zakupach.
  -No taaaak. – przeciągnęła. Skoro John chciał utrzymywać taką wersję, to niech mu będzie. – wyskoczyłam do Tesco, bo skończyły się nam niektóre rzeczy.
  -Coś długo byłaś w tym Tesco. – powiedziała z udawanym zarzutem. – oficjalnie się na ciebie obrażam!
  -Przepraszam, zapomniałam oddzwonić. – uśmiechnęła się delikatnie. Blondynka zawsze potrafiła poprawić jej humor.
  -Dobra, już skończyłam się obrażać! – odparła. – Tooo, co byś powiedziała na jakiś spacer? – zapytała z entuzjazmem. - Strasznie nudzi mi się w domu, a nie mam ochoty chodzić sama.
  -Jasne. – wyszczerzyła się Ivy. – Tak za pięć minut przed domem?
  -Okey. Tylko z góry mówię, że biorę Jake’a. Dawno już nie był na spacerze.
  -Nie ma sprawy. – uśmiechnęła się, pomimo tego, że Amy i tak by tego nie zauważyła. – To do zobaczenia.
Nadusiła na czerwoną słuchawkę.
 Te pięć minut przesiedziała bezczynnie, a o wyznaczonej porze wyszła z domu i stanęła koło niego. Już po chwili Amy wraz ze swoim psem, stała koło niej.
 Ivy zaczęła witać się z wielgaśnym owczarkiem. Zawsze lubiła Jake’a. Nie wiedziała tylko dlaczego musi nosić kaganiec, bo według niej zwierzak był całkowicie niegroźny. Chyba, że z radości by na nią wskoczył, a wtedy z łatwością mógłby ja przewrócić. Jednak nie obawiała się tego, bo Jake był najspokojniejszym owczarkiem jakiego znała.
  -To co, idziemy? – zapytała sąsiadka.
Szatynka pokiwała głową.
Już po chwili ruszyły ulicami Londynu.
    *
  -Tak więc nie wiem, co zrobić z tym zdjęciem. – żaliła się blondynka. – wprawdzie jest ładne, nawet śliczne, bo ujęłam akurat fajne miejsce, ale co z tego, skoro akurat światło zaświeciło tak, że nic z tego nie wyszło. A mogłam sprawdzić, zanim jeszcze odeszłam, to nie! Mam teraz nauczkę.
Ivy spojrzała na nią ze współczuciem. Dobrze wiedziała jak to jest, gdy chcesz, żeby coś wyszło idealnie, ale jak zwykle tak nie jest.
  -To może… wyrzuć to zdjęcie. – zaproponowała. – możemy kiedyś iść i zrobić dokładnie takie samo.
Dziewczyna westchnęła głośno.
  -To nie takie proste… bo widzisz to miejsce jest na drugiej stronie Londynu. Wtedy zrobiłam je tylko dlatego, że byłam tam przejazdem z rodzicami… Jednak wątpię, żebyśmy tam znów pojechali. – odparła ze smutkiem Amy.
Collins zastanowiła się przez chwilę. Przecież musi być jakieś rozwiązanie. Spacer tam odpadał, bo faktycznie jest daleko, nie zdążyłyby dojść i wrócić tego samego dnia, a nawet gdyby, to byłyby zbyt zmęczone na powrót. Była jeszcze jedna możliwość.
  -A co ty na to, żeby podjechać tam tym fajnym czerwonym autobusem? – poruszyła zachęcająco brwiami.
Na twarzy Amy od razu pojawił się wielki uśmiech. Ivy była pewna, że pewnie nie wpadło jej to do głowy. Blondynka lubiła sobie utrudniać życie.
  -Tak! To jest myśl! – krzyknęła uradowana. – Pojechałabyś ze mną?
  -Jasne.  – odparła z uśmiechem. Przecież nic by na tym nie straciła, a zyskałaby fajny dzień.
  -To jutro koło dziesiątej na skrzyżowaniu. – powiedziała szczęśliwa Amy.
  -Pew… Czekaj, nie mogę - już chciała zapewnić o swojej zgodzie, jednak coś jej się przypomniało. Harry. Przecież miała jeździć do niego codziennie. A przecież nie powie blondynce prawdy. Bynajmniej nie teraz, nie dopóki nie uzgodni tego z Johnem. Nie chciała, żeby potem było na nią. W takim razie musiała coś wymyślić. Tylko co? „Myśl, Ivy. Myśl!” – rozkazywała sobie w myślach.
  -Nie możesz? Dlaczego? – Amy zmarszczyła brwi. – Przecież są wakacje.
  -Wiem, ale… - zawahała się – John mówił, że jutro mamy jechać do jakiejś tam ciotki. – wyjaśniła. Miała nadzieję, że sąsiadka uwierzy.
  -Och, no dobrze. – zmarkotniała.
Ivy musiała coś zrobić. Nie chciała by tamta była smutna, nie przez nią i Stylesa.
  -A co powiesz na sobotę? – zapytała z uśmiechem. – wtedy cały dzień mam wolny.
Na twarzy dziewczyny ponownie pojawił się uśmiech.
  -Jak dla mnie, świetnie. – zapewniła. – o dziesiątej przed domem?
Szatynka pokiwała głową.
  -Czyli jesteśmy umówione? – zapytała Amy.
  -Zdecydowanie. – wyszczerzyła się Ivy.
Miała tylko nadzieję, że w sobotę nie będzie musiała do niego jechać. Bo wtedy by się po prostu wściekła.

                                                     ~~***~~
~Nawet nie wiecie jak się cieszę, że Was mam, kochani! Pod poprzednim rozdziałem było tyle miłych słów, które sprawiły, że na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Naprawdę bardzo, ale to bardzo Wam za to dziękuję, jesteście niesamowici <333
~ Hmm... pewien anonimek napisał, że zawsze jest cisza przed burzą, co jest jak najbardziej trafnym określeniem w tym blogu.. W rozdziale 7 pojawi się taki jakby zwrot akcji :D
~ Byłabym Wam bardzo wdzięczna za komentarze, bo chciałabym wiedzieć, co sądzicie o tym rozdziale ;p
~ No, to na tyle :D Paaa <33333


25 komentarzy:

  1. Cisza przed burzą powiadasz? Nie mogę się już doczekać! Rozdział jest fajny mimo tego że nic się nie dzieję. Jestem ciekawa co z mamą Ivy, oby było dobrze. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać tego bloga, i znowu kolejny niesamowity Rozdział oby tak dalej !! i już nie mogę doczekać się następnego ! <3<3

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już chce siódmy rozdział. A rozdział faktycznie fajny, taki zwykły, ale jednak ciekawy. ;) A teraz poczekamy i zobaczmy co będzie z Harrym : o
    Pozdrawiam,
    { met-mehalfway.blogspot.com }

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super.
    Mówisz w 7... No to ja czekam ;)
    Zapraszam do siebie:
    http://morethanthis-1dstory.blogspot.com/
    Mwahhh <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeden z najlepszych pomysłów na bloga, nie jest taki jak wszystkie inne i dlatego go czytam, a rozdział dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. .KamCiaaa ! ;***11 lipca 2012 08:02

    Świetnie! :D
    Czekam na NN ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty blog ♥
    Zapraszam do mnie na rozdział pierwszy : 1d-kissmeforlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super był xd Trochę mało Stylesa ale co tam ;d I Dawaj rozdziały bo już 7 nie mogę się doczekać haha ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. podoba mi sie, baaaardzo <3 oby Ivy nie musiała w sobotę jechać do Harryego i żeby wypaliły plany z jej koleżanką :D moze Harry zmieni do neij nastawienie od następnego ? :D Czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no coraz bardziej się mnie podoba. Więcej pobocznych wątków, jakieś talemnice i ogólnie się rozkręcasz. Co do tego psa, to na początku myślałam, że to człowiek, i tak myśle co, oni go z domu nie wypuszczają? -.- Jezu jaka ja głupia, no ale nic, czekam na kolejny. :) x

    OdpowiedzUsuń
  11. cudowny jak zwykle , oby tak dalej ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo. ;D Czekam na nn! <3

    @Dariiaofficial

    OdpowiedzUsuń
  13. FAjne podoba mi się :)
    Jestem ciekawa czy zmieni Harrego na normalnego chłopaka :)
    I zapraszam do siebie a ty pisz dalej i czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  14. k0ocham ten rozdział i czekam na ten 7 :) lubię zwroty akcji :)
    wpadniesz od mnie?
    http://onlyluckygirl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj no weź dawaj tu już Harrego ;D
    Czekam na ten 7 rozdział, ale na razie nie pogardę 6 ;P
    Więc, wstawiaj już noooo... ;D
    BOSKI <3
    Czekam ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy ja Ci to mówiłam.. Chyba tak, ale pozwól, że powtórzę ... Twoje opowiadanie jest świetne. Z resztą nie tylko te, ale i poprzednie. Coś się kroi z mamą Ivy. Zżera mnie ciekawość, więc pisz następny. Czekam :) @venica_16

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam :D Czekam na nn *-*
    @_karolaaa_

    OdpowiedzUsuń
  18. Super jest ten blog. Ciekawy, i ma zupełnie inną historie niż wszystkie jak na razie ;) Czekam na następny rodział.
    Powodzenia.
    L.

    OdpowiedzUsuń
  19. zapraszam na i-need-love-now.blogspot.com bardzo zależy mi na szczerych opiniach :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział ;]
    Cisza przed burzą? Coś czuję, że coś się tu kroi ;]
    Dodawaj szybko nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny jak zwykle, już nie mogę doczekać się następnego :D:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekam , na ten zwrot akcji ' :D

    Fantastycznie piszesz ;)


    Zapraszam :
    http://lovetaughtmetoliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń