czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 20


        Po jakimś czasie stwierdzili, że pora już wracać do domu. Za kilka godzin zaczynało robić się ciemno, a droga do domu z pewnością nie należała do tych najkrótszych.
       Ivy zauważyła, że od momentu rozmowy o powrocie Harry’ego do One Direction, był on jakiś zamyślony. Tak, jakby nadal zastanawiał się nad tym wszystkim. Bo rzeczywiście było nad czym. Nie była to decyzja w stylu ubrać czarny czy biały t-shirt, lecz coś co mogło wpłynąć na jego przyszłość.
Ivy cały czas miała ochotę się uśmiechać. Ten dzień był taki wspaniały. Lot balonem, czyli coś, o czym marzyła od dawna i to, o czym mówił Styles. Może było to głupie, ale miała wrażenie, że to ją miał na myśli. Jednak kiedy głębiej się nad tym zastanowiła, odrzuciła tę myśl. To było nie możliwe. Bo przecież w jego życiu nie była nikim ważnym.
      Jadąc mijali masę samochodów, które mknęły w przeciwnym do ich kierunku. Jednak gdy Harry zauważył tego charakterystycznego czarnego busa, przeklął w myślach. Musiał coś szybko wymyślić, jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Bo niby jak ma uciec przed paparazzimi na głównej drodze?
Przygryzł wargę.
 Cholera, a już myślał, że dzisiaj ich nie zobaczy. Dlaczego musiał mieć takiego pecha?! I to jeszcze jadąc z Ivy!
     Zaczął się rozglądać w poszukiwaniu jakiegoś sklepu, w którym mogliby się wmieszać w tłum, a potem normalnie wyjechać. Jednak nie było niczego podobnego. Tylko ta głupia boczna polna droga…
    Droga! Może tamtędy zdołają jakoś dotrzeć do domu nie ciągnąc paparazzich za sobą!
Skręcił pospiesznie. Zanim czarny samochód wyjechał zza zakrętu, on już zniknął w pobliskich drzewach.
  -Harry, gdzie my jedziemy? – zapytała Ivy, marszcząc czoło. – Przecież tędy nie dojedziemy do Londynu.
  -Dojedziemy, dojedziemy, nie martw się.

*
  -Hmm… tak więc… gdzie jesteśmy? – zapytała szatynka.
Jechali już od jakichś piętnastu minut, a głównej drogi jak nie było widać, tak nie było. Była tylko niekończąca się polna dróżka.
 Chłopak podrapał się po głowie.
  -Ehm… na pewno zaraz będziemy… A bynajmniej taką mam nadzieję. – mruknął.
Ivy przygryzła wargę.
Momentalnie przypomniało jej się, jak kiedyś chciała być sławna. Perspektywa popularności i wspierających fanów wydawała się kusząca. Jednak teraz stwierdziła, że nie jest to łatwa rzecz, bo były też minusy sławy. Harry nie mógł nawet gdzieś wyjechać, bo od razu goniła za nim masa paparazzich. Nie miał ani grama prywatności. Cokolwiek by nie zrobił, już był wielki szum na ten temat. Nawet wyjście do sklepu pewnie było wielką sensacją.
Collins poczuła, że się zatrzymują.
Zmarszczyła brwi i spojrzała zdezorientowana najpierw na otoczenie a potem na szatyna. Byli na końcu polnej drogi. Jasne, mogli zawrócić, bo przecież nie było w tym nic trudnego. Tylko był jeden mały problem. Jadąc tutaj ciągle skręcali w jakieś rozwidlenia, więc teraz nie byłoby łatwo.
  -Nie, wcale nie zabłądziliśmy. – mruknął Harry, na co szatynka się zaśmiała.
  -Wiesz, sądzę, że jednak tak. – odparła i wysiadła z samochodu.
Chłopak podążył za jej śladem.
  -Masz może telefon? – zapytała Ivy. – moglibyśmy po kogoś zadzwonić.
Styles zaczął przeszukiwać kieszenie i już chwilę potem wyjął z nich czarnego iPhone’a. Kiedy spojrzał na ekran, westchnął głośno.
  -Nie ma zasięgu.
Dziewczyna spojrzała na niego przerażonym wzrokiem. Zniknęła ostatnia możliwość skontaktowania się z kimkolwiek i poproszenia o pomoc!
  -A ty masz telefon? – zapytał chłopak i spojrzał na nią błagalnym głosem.
Ivy zaczęła przeszukiwać kieszenie. Czuła, że go nie miała, jednak nadal miała nadzieję, że może jednak jakąś magiczna siła jej go tam umieści.
Westchnęła głośno.
  -Cholera! Po co w ogóle skręcałeś w tą drużkę?!
Harry przez chwilę jej się przyglądał. Na jego twarzy malowało się zdezorientowanie.
  -Hmm… no może dlatego, żebyś jutro nie wylądowała na okładce wszystkich brukowców i przez miesiąc nie mogła wyjść z domu, bo paparazzi siedzieliby pod twoim domem czekając na każde głupstwo które popełnisz. To wystarczający powód? – zapytał.
Brązowowłosa prychnęła.
  -Przyznaj, robiłeś to dla siebie. – mruknęła. – bo to ty siedzisz w Londynie, zamiast koncertować z zespołem. Dodatkowo nie powiedziałeś ludziom, co jest tego przyczyną. To o tobie by cały czas mówiono, nie o mnie. Ja byłabym tylko dodatkiem do całej tej afery.
  -Nie, nie robiłem tego dla siebie. – odparł i widać było, że pomału się denerwuje.
  -Mhm… miło mi, królowa Anglii jestem. – odparła Ivy i zawróciła, chcąc choć spróbować wrócić tą samą drogą, którą przyjechali.
 Nie minęło kilka sekund, a koło niej znalazł się Harry.
  -Gdzie idziesz? – zapytał, chwytając Collins za rękę.
  -Do domu. Nie wiem jak ty, ale ja nie zamierzam tutaj nocować. – warknęła i wyrywając się z uścisku Stylesa, ruszyła przed siebie. Jednak chłopak nie dawał za wygraną i znów ją dogonił.
  -Ivy! Posłuchaj mnie, proszę. – szepnął i spojrzał jej w oczy. – Nic nie robiłem z myślą o sobie, naprawdę. Nie chcę po prostu niszczyć ci życia. Nawet nie wiesz, jak ci wszyscy ludzie reagują na wszystkie dziewczyny, z którymi mnie zobaczą. Po prostu ich nienawidzą i życzą im śmierci! Nie obchodzi ich to, że kogoś kocham. Chcą, żebym był sam. Nawet do końca życia. A jeżeli zobaczą cię ze mną, od razu dopasują do tego historię. Zacznie się piekło. Nie chcę, żebyś przez to przechodziła.
 Kiedy przetrawiła jego słowa, coś w jej głowie mówiło jej, że wyznał prawdę. Teraz, gdy spojrzała na to wszystko z innej perspektywy, zrobiło jej się głupio. Jak mogła tak na niego krzyczeć za coś, czego on nawet nie zrobił? Pewnie gdyby jej tego wszystkiego nie wytłumaczył, nadal byłaby na niego wściekła. Wściekła o to, że się o nią troszczył…
  -Oh… Ja… przepraszam. – wyszeptała. – Naprawdę, bardzo przepraszam. Nie wiedziałam, że tak to wygląda. Myślałam, że po prostu chciałeś ochronić się przed tłumaczeniem się mediom za to wszystko. Jeszcze raz przepraszam.
Harry przyglądał się jej z minimalnym uśmiechem. Widać było, że bardzo się cieszy z faktu, że jednak wszystko jest okej.
  -Ważne, że już wiesz. To, co było wcześniej się nie liczy. – odparł.
Teraz i Ivy się uśmiechnęła.
Głupio wyszło, naprawdę bardzo głupio. Jednak teraz wszystko było w porządku.
  -To co robimy z tym, że jesteśmy w jakimś zapomnianym przez Boga miejscu i w ogóle nie wiemy, jak dotrzeć do domu? – zapytała dziewczyna.
  -Wydaje mi się, że miałbym propozycję. Pytanie tylko, czy się na nią godzisz. – odparł Harry.
  -Zależy od propozycji. – powiedziała i uśmiechnęła się pogodnie.
Szatyn obrócił się i bez żadnego słowa ruszył w stronę samochodu. Następnie wszedł do środka i zaczął czegoś szukać. Już kilka minut później wyszedł z niego z koszem w jednej ręce, a w drugiej trzymał jakiś materiał.
  -Mam jeszcze rzeczy z pikniku. Jest też koc. Co ty na drugą część pikniku? – poruszył zabawnie brwiami, czym wywołał śmiech u brązowowłosej.
  -Jasne, czemu nie? – odparła i z uśmiechem na ustach ruszyła w stronę chłopaka.
Czy ten dzień mógł być jeszcze bardziej cudowny?

                                                    ~~***~~
Tak, wiem, schrzaniłam. Strasznie zaniedbałam tego bloga, nawet sama nie wiem czemu. Po prostu ostatnie tygodnie były dla mnie jak jeden wielki mętlik, musiałam uporządkować parę spraw.
Mam nadzieję, że nie jesteście na mnie źli za te wszystkie przerwy. Nie wiem, jak to się stało, jednak jestem pewna, że już do tego nie dopuszczę, przyrzekam! 
Na sam koniec mam do Was małą prośbę. Czy każdy kto to czyta, mógłby skomentować ten rozdział? Choćby w jednym zdaniu. To dla mnie wiele znaczy, bo chciałabym się dowiedzieć, co o tym wszystkim sądzicie, gdyż sama ostatnio nie jestem przekonana do tej historii.
Do napisania! xx

12 komentarzy:

  1. Jak można być do tego nieprzekonanym?! Zwariowałaś?! Tyle czekałam na kolejne rozdziały i jeśli będzie trzeba będę czekać dalej! Kocham to. Kocham cię za to co tworzysz. Ahhhhh Ivy i Harry powinni być już dalej! Przecież to jasne, że oboje się kochają! To widać. Booożeee jesteś prze wspaniała ♥

    Czekam na następne, pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest fajnie, tylko teraz czekać na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ty gadasz!? :D
    Cudny jest ten rozdział!!! <333
    Ahh.. Ale Hazza jest słodkii! :D
    Czekam na NN z wielką niecierpliwością! ;**
    .Kamila. <333

    OdpowiedzUsuń
  4. ja kocham tą historię i kocham sposób, w którym piszesz :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Weszłam dopiero dzisiaj i przeczytałam wszystko :"D jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu iii cholera! no czekam na ten pocałunek! :*
    +zapraszam również do siebie! [opowiadanie z Harry'm]
    loveispleasure.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Codziennie wchodzę i patrzę czy nie ma nowego rozdziału :D Fajna historia i mam nadzieję, że niedługo akcja się jakoś rozwinie i Ivy będzie z Harrym :P
    Powodzenia,
    L.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też weszłam dzisiaj i przeczytałam wszystko :-D Wciągający :-P Możesz mnie informować o następnym rozdziale na tt:@EwelinaMachula xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytam od samego poczatku tego bloga i twojego wczesniejszego :3 Mimo dlugiej przerwy nie zniknal z zakladek, a ja dalej- zachlannie tu zagladalam ;3 Historia jest wspaniala i taka.. no coz mysle ze wyjatkowa to za malo w tym przypadku :3 Tak wiec czekam na dalsze rozdzialy :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jenna Miller, Skylar i Zayn Malik, Jason Dallas i Niall Horan to paczka nierozłącznych przyjaciół uczęszczających do słynnego Yale University w mieście New Haven, części wielkiego obszaru metropolitalnego Nowy Jork. Ci studenci Yale University to rozpuszczone oraz niezwykle mądre i inteligentne dzieci bogatych rodziców, które tolerują wyłącznie swoje towarzystwo. Ich życiem kieruje nauka i imprezy. Z czasem za sprawą miłości wiele spraw się komplikuje.. Przyjeżdża pewna osoba i wiele miesza w relacjach między dawnymi przyjaciółmi.
    Czy nierozłączna paczka z Yale University sprosta przeciwnościom losu? A może ich przyjaźń ulegnie zniszczeniu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając naszego bloga.
    http://river-full-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne opowiadanie.!
    Kiedy następny.?;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Najprawdopodobniej jutro :D

    OdpowiedzUsuń