środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 8



         Ivy po raz pierwszy nie wiedziała jak zachować się w danej sytuacji. Normalnie, gdyby nie była do niego tak sceptycznie nastawiona, pewnie podeszłaby do niego i przytuliła. Tak jak to nieraz robiła ze znajomymi. Jednak w tym przypadku nie była zbyt pewna, co do swojego odruchowego wyboru. Pozostało jej się mu tylko przyglądać i czekać, aż się pozbiera, co nie trawo znowu tak długo.
  -Pewnie masz mnie teraz za mięczaka, co? – zapytał, świdrując ją swoim spojrzeniem. Pomimo, ze tego nie dopowiedział, Ivy wiedziała, że chodzi mu o to, kiedy siedział z twarzą w dłoniach przez jakieś trzy minuty.
  -Dlatego, ze straciłeś nad sobą panowanie? Nie, nie mam. – odparła.
  -No dalej! Powiedz to! – krzyczał Styles.
  -Nie chcę nic mówić. – mruknęła dziewczyna. – Ale… Nawracając do tego, co powiedziałeś.
  -Tak?
  -Dlaczego nie powiesz tego Anne? – zapytała niepewnie.
 Harry prychnął głośno, wyrażając swoje niezadowolenie.
  -Zareagowała by tak samo, jak wtedy.
  -Nie sądzę. A poza tym, dlaczego nie możesz spróbować? Co ci szkodzi? A tak sądzi, że jesteś na nią zły, bo… jesteś na nią zły. Tak bez żadnego powodu. I… John powiedział mi, że twierdzi, ze sodówka uderzyła ci do głowy. – mruknęła.
Przypatrywał jej się cały czas, nawet na chwilę nie spuszczając wzroku.
  -A ty jak twierdzisz? – zapytał.
  -Ja…
No właśnie, co ona teraz o nim sądzi? Musiała przyznać, ze sama nie do końca wiedziała. Zwykle oceniała ludzi po pierwszym wrażeniu, a to oznaczało, że szatyn odpadł z jej listy już na przedbiegach. Ale znowu z drugiej strony… Teraz zachowywał się inaczej, więc może by dać mu drugą szansę? Albo chociażby nie mieć go za rozwydrzonego nastolatka? Po krótkich zamyśleniach zdecydowała się na to drugie.
  -Wiesz Anne i John mówią mi, że zachowujesz się dość… wrednie, co już nie raz doświadczyłam na własnej skórze. Jednak dziś… byłeś inny…
  -Wierzysz mi?
Albo jej się zdawało, albo usłyszała desperację w jego głosie. Wzdychając, poczuła, że opuszczają ją resztki energii. Jednak to jego oczy, które przyglądały się jej z nadzieją, sprawiły, że zrozumiała, że ten chłopak potrzebuję zaufania bardziej niż czegokolwiek innego.
  -Wierzę. – odparła i uśmiechnęła się do niego delikatnie, co szatyn momentalnie odwzajemnił.

 Reszta popołudnia minęła im na rozmowie. Wprawdzie nie były to dość ważne tematy, a raczej to, co najbardziej lubią robić albo jakie filmy najchętniej oglądają. Jeżeli zaczynali o czymś rozmawiać, nawet się nie zorientowali, jak ten temat przerodził się w kolejny i następny po nim. Szatynka nie spodziewała się, że pomimo tego okropnego pierwszego wrażenia oraz wszystkich wrednych rzeczy, które do niej mówił, po jakimś czasie mogą tak naprawdę porozumiewać się bez żadnych sporów, a nawet, chodź skrywała to przed samą sobą, a tym bardziej przed Harrym, było to miłe. Nawet nie spodziewała się, kiedy wybiła siedemnasta, co oznaczało, że musiała wracać. Pożegnała się z Loczkiem zwykłym „cześć” i już kilka minut później zmierzała w kierunku swojego domu.

Harry nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić. Był pewny tylko jednego, a mianowicie tego, że niepotrzebnie pochopnie oceniał Ivy. Była całkiem miła, a do tego rozmawiała z nim tak, jak z każdym innym rówieśnikiem, co musiał przyznać, bardzo mu się podobało. Nie traktowała go jak kogoś sławnego, więc miała u niego za to dużego plusa. Już nieraz doświadczył tego, że ludzie zadawali się z nim chociażby tylko dlatego, że w jego komórce znajdowały się numery telefonu połowy gwiazd światowego formatu, albo dlatego by załapać się na jakąś fajną imprezę. Ivy nie była taka.
 Jednak, pozostawała jeszcze inna sprawa. Czy dziewczyna powie prawdę Anne? Albo Johnowi? Czy może jednak zatai przed nimi ten bardzo istotny szczegół? To pokaże tylko upływający czas.

Ivy wbiegła do domu i rozejrzała się uważnie po mieszkaniu. Nikogo w nim nie było, więc pewnie John jeszcze nie wrócił z popołudniowej zmiany. I dobrze. Przynajmniej będzie miała trochę czasu dla siebie i dla swoich przemyśleń dotyczących dzisiejszego dnia i tego, czego się dowiedziała.
 Pospiesznie zdjęła buty i ruszyła do swojego pokoju. Położyła się na wznak na łóżku a wzrok tępo wbiła w sufit. Nagle do jej głowy zaczął napływać potok myśli. Praktycznie wszystkie z nich były związane z Harrym.
 Nie wiedziała, jak zareagować na to, co jej powiedział tylko dlatego, że przez bite półtora tygodnia miała mówione, że to on jest tym najgorszym. A jednak prawda okazała się zupełnie inna, chodź sama nie była przekonana do tego, czy w nią uwierzyć. No bo jasne, miała jego słowo…ale to wszystko. Mógł sobie przecież to zmyślić, tylko po to, aby wzbudzić w niej wyrzuty sumienia, co z całą pewnością mu się udało. Jednak… to jego oczy przepełnione bólem, podczas gdy opowiadał jej o tym wszystkim mówiły jej, że jest to całkowita prawda. Tylko znowu… To Anne byłaby tą złą? Kobieta, która tak ciepło ją przywitała i potraktowała niemal jak dobrze sobie osobę? Przecież to nie mogło być możliwe. Nie mogła się aż tak bardzo pomylić.
 Westchnęła głośno i wstała z łóżka. Postanowiła na razie dać sobie z tym wszystkim spokój. Stwierdziła, że lepiej nie mówić o tym nikomu i poczekać, jak się wszystko samo potoczy, a nie mając innego pomysłu, było to chyba najlepszą opcją.

  Harry wpatrywał się w ekran laptopa z niecierpliwieniem. Mieli przecież przeprowadzić rozmowę video, gdy tylko zespół skończy koncert, co teoretycznie powinno nastąpić już dawno. Gdzie oni do cholery są?! Zaczynał się już naprawdę denerwować. Znając tą czwórkę, mógł się spodziewać wielu strasznych rzeczy.
 Nagle go olśniło.
Przecież aktualnie przebywają w Hiszpanii! Jeżeli teraz w Londynie jest północ, to u nich jest pierwsza, a to oznacza, że to on się spóźnił! Pokręcił głową z niedowierzaniem. Jak mógł o czymś takim zapomnieć?
 Zrezygnowany odłożył laptopa i postanowił, że zadzwoni do chłopaków jutro, gdy tylko wstanie, tłumacząc im całą sytuację. Tak, to chyba była lepsza opcja, niż dzwonienie do nich po nocach. Pewnie i tak by nie odebrali, pomyślał.
 Po dłuższym nic nie robieniu, postanowił iść spać. Pomimo tego, że praktycznie nic dziś nie robił, był to naprawdę długi dzień.
 Noc upłynęła mu zdecydowanie za szybko. Pamiętał, jak zamykał oczy, a tu nagle jakieś pięć sekund później został obudzony przez słońce, które wlewało się strumieniami do jego sypialni.
 Zirytowany przetarł oczy i spojrzał na zegar, stojący na małej szafce nocnej. Dochodziła ósma. No nie! Znowu się nie wyspał! I to przez to piekielne słońce! Z ręką na sercu przyrzekł sobie, że od dzisiaj będzie zasuwał te cholerne rolety, byle tylko uniknąć kolejnych taki sytuacji.
 Zwlekł się z łóżka, wyciągnął z szafy spodnie i jakiś T-shirt oraz mozolnym krokiem ruszył do łazienki. Wziął szybki prysznic, a następnie przebrał się w przyniesione przez siebie ubrania. Po skończonej porannej toaletce, ruszył z powrotem do swojego pokoju. Pierwszą rzeczą o której sobie przypomniał było to, że miał przecież zadzwonić do chłopaków.
 Chwycił komórkę i wybrał numer Louisa. Był pewny, że tylko on z całej czwórki odbierze telefon. I nie pomylił się. Nie minęły dwie sekundy, a w słuchawce rozbrzmiał głos Tomlinsona.
  -Czesć Hazz.
  -Hej Lou, słuchaj bardzo was przepraszam, za wczoraj, ale kompletnie zapomniałem o zmianie czasu i zorientowałem się dopiero po jakieś godzinie. Pewnie długo czekaliście… Ale jakby coś to możemy dziś pogadać na Skype. Obiecuję, że tym razem nie zawalę – zaproponował Styles.
  -Jasne. – odparł Karotkowy, Harry był pewny, że się teraz uśmiecha. – Tylko… wiesz, jak już, to teraz. Potem Paul gdzieś nas wywozi i nie chce nam powiedzieć, kiedy wracamy. Nie pytaj po co. – dodał, uprzedzając Loczka.
Szatyn zaśmiał się, wyobrażając sobie ich ochroniarza mającego pod kontrolą tą czwórkę świrów. Dobrze, że jego tam nie ma, bo wtedy Higgins całkowicie straciłby panowanie nad sytuacją, dlatego że on i Lou bardzo lubili nie tylko wystawiać cierpliwość Paula na próbę, ale urządzać z dnia na dzień coraz to większy zamęt, którego skutkiem była pulsująca żyła na skroni Paula.
  -To zbierz chłopaków i … tak za trzy minuty? – zapytał Styles.
  -Okey, tylko jakby co nie miej za złe tego, że wejdziemy później. Niall jeszcze śpi, a przecież wiesz jak ciężko go dobudzić. Moglibyśmy wynieść go z pokoju, wsadzić do samochodu i wywieźć go za miasto, a on nawet nie zorientowałby się, że coś się dzieję. – wymamrotał zrezygnowany Tomlinson.
  -Nie martw się, wspieram cię mentalnie! – oświadczył, czym wywołał rechot swojego przyjaciela.
  -Lepiej jak byś tu był, pomagając mi się obronić przed wściekłym Horankiem, a nie mówisz mi, że mnie wspierasz mentalnie!
  -Dobra, Lou. Pogadamy na Skype. – powiedział przez śmiech.
  -Okey, okey. – mruknął i się rozłączył.
Harry jeszcze przez chwilę przyglądał się wyświetlaczowi, kręcąc przy tym głową z niedowierzaniem. Tak bardzo brakowało mu towarzystwa tej bandy idiotów. Nie mógł uwierzyć, że tak naprawdę spotka ich dopiero we wrześniu. Jednak był jeszcze Skype, a więc może nie wszystko stracone?

                                                         ~~***~~
Jest kolejny xD Przepraszam Was bardzo za to, że dodałam go dopiero dzisiaj, ale nie miałam internetu (FUCK!) Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba ;D A tak w ogóle to szykujcie się na kolejny taki jakby zwrot akcji, który pojawi się niebawem ;D
Dobra to chyba na tyle ;D 
Paaa <33

(W ramce obok macie informacje dotyczące kolejnego rozdziału ;D)

24 komentarze:

  1. spończo ;d Fajny rozdział, ah ten Hazza <33 Dawaj jak najszybciej nowy rozdział! <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah ten nasz mały Hazza gorzej niż z kobieta z nim ;p Czekam na nexta i licze ze znajdziesz czas zeby do mnie wpasc na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O.O jestem tak zaskoczona , że nie wiem co powiedzieć a sama dobrze wiesz , że nie mam z tym problemu nigdy , Jednakże ten rozdział powalił mnie na kolana tak cholernie dużo emocji w nim , że czułam jak przez te wszystkie literki wyciekają one . Normalnie biję ci pokłony za ten rozdział ! ;3 @LittleLegoBirdx

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy mi się zdaje czy to na razie najdłuższy rozdział jaki był na tym blogu? xd
    Rozdział bardzo fajny. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uhuhuhu^^ Zmienili do siebie nastawienie <3 zahebisty rozdzial :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. w końcu trochę "normalnie pogadali" podoba mi się to: "w następnym rozdziale"
    Boskie! Czekam na nn ♥
    + zapraszam do mnie : http://i-love-creation.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. genialny rozdział :D oby tak dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, jak fajnie, że zaczęli się dogadywać <3 Kocham Twojego bloga, jest naprawdę świetny xx Nie mogę się doczekać kolejnego wspaniałego rozdziału :D
    ~ @AwwwwwHazza

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział super ;*
    Hazza jakie zmiany, ale podoba mi się to ;D
    Czekam na next ;*
    Wpadnij też do mnie:
    http://morethanthis-1dstory.blogspot.com/
    Mwahh <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny rozdział;D
    Czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. wspaniały ! <33 czekam na ten zwrot akcji xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudnyy!!! Kocham ten blog. W końcu się dogadują <3 <3 <3 <3 Czekam na kolejny ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. .KamCiaaa ! ;***1 sierpnia 2012 14:11

    Extra! :D
    Zaczyna się coś dziać ;D
    Czekam na NN z niecierpliwością! ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. No nieeeee !
    Za szybko się skończył :C
    Musisz to teraz nadrobić :p
    Mam nadzieję , że ten 'zwrot akcji' to pocałunek Hazy i Ivy ;D
    Szybko wstawiaj rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż, nie ma w nim nic powalającego, przepraszam. Rozdział nawet fajny, no tyle ;p Najbardziej podobała mi się scena jak Hazz rozmawiał z Lou. :) Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  16. Supermrraśny <3 Z niecierpliwością czekam na dalszy uhuhu

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajebiście piszesz... ;)
    Czekam na kolejny ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie podoba mi się Twoje opowiadanie i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest moim ulubionym!! Czekam na next'a! ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Boska notka !! :D
    Czekam na NN ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. O matko, o matko, o matkoo:D Ubóstwiam cię dziewczyno!!
    Kocham ten blog <3<3<3<3<3 Czekam z niecierpliwością na kolejny!! <3
    Zapraszam na :http://muzykaoznaczaciebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. no nie wszystko stracone :D Jest Ivy jeszcze ; d ale tak fajnie, że ona mu uwierzyła i nikomu nie powie ;d Chcę więcej ich rozmów ;d chociaz skoro rozmawiali normalnie, to jest good :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Miało być 21, ale mam nadzieję, że się nie obrazisz jeśli będzie 22. No więc kocham Cię za Twój styl pisania, jest świetny. Czekam na następny rozdział, powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Woow kolejny rozdział godny pochwały ! :)
    Cieszę się że Ivy i Hazz mają się lepiej :)
    Naprawdę fajnie, przemyślane ciągnięcie akcji, tylko pogratulować ! ;)
    Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały !
    Caroline xoxo

    OdpowiedzUsuń